liryka 

Okej, dość długo się do tego zbierałam, zastanawiałam się, czy to w ogóle dobre obnażać swoje twory w internecie, a potem powiedziałam sobie: „dobra, to jedna z tych rzeczy, od których na pewno nie umrzesz”. Więc oto jest, mój własny i prywatny

Ukochany

ma wzrok przebity lwim rykiem

ten jednak nie dotyka uszu 

nie słyszy, nie widzi

język czuje gorzki smak podniebienia 

a lew ryczy i ryczy

ale cichutko, głośniejszy od niego 

szum sitowia falującego leniwie na mazurskim wietrze

gdzie siedzi cichutko 

w ciemnozielonej przeciwdeszczówce

w dresach wysuwających się z żółtych gumiaków 

i wbija palce w czarną ziemię

i owija je nerwowo wokół ździebeł trawy

i wbija w zachodzące słońce wzrok

przebity lwim rykiem.

Co śpiewali Beatlesi? Wszyscy to znamy

Wesołego Święgo Walentego! Co prawda dzień po, ale czym bym się stała, gdybym podłapadła pod wszechobowiązujący mainstream. Jakby nie tata, byłby to mój najbardziej samotny dzień w tym roku.

Nie zapomnijmy pozdrowić wszystkich biedaków z epilepsją. No i nieszczęśliwie zakochanych. 

Nasze babcie zawsze będą nas kochać!  

 malownicza zabudowana Warszawa i gorzka, wychłodzona czarna kawa, (czarna jak moje zimne, niekochające nikogo serce. Nikogo poza rodzicami). Znalazłam plakaty z napisem „Miłość”. Były całkiem słodkie. Zjadłam też czekoladę z przeceny. Kocham ten powalentynkowy czas radości. Myślę, że nie jestem jedyna.

Ferie

Ferie to zdecydowanie fajniejsze wakacje. Nie ma przesytu. Dwa tygodnie spokoju to okres wystarczający, aby zapaść w sen zimowy, niczym niedźwiedź, żywiąc się tylko i wyłącznie zachomikowanym ciastem z Wigilii (oczywiście tym w brzuchu), obudzić się i jeszcze zdążyć pojeździć na nartach, snowboardzie czy pupie, kto co woli, delektować się goryczą gorącej herbaty doprawionej przyprawami korzennymi grzejąc się przy wesołym trzasku ognia w kominku. Czy myślisz wtedy o nauce? Kto myśli wtedy o nauce? Lubię się uczyć, przyznam się bez bicia, ale NIE MYŚLĘ WTEDY O NAUCE.
Za dzieciaka kochałam każdy okres wolności, byleby wiało, padało, było zimno i ciemno. Ten moment, kiedy otwierałam oczy, wtulona w bawełnianą poszewkę obtaczającą moją kołderkę, niczym śnieg obtacza korony uśpionych drzew. Czasem wolałam wsłuchać się w stukot kropli deszczu za oknem, ale lubiłam też zakładać słuchawki i puszczać jakąś lekką muzykę, żeby grała w tle. Kochałam to błogie uczucie, tę wiedzę, że nie muszę wstawać, mogę się jeszcze tylko bardziej opatulić; takie chwile sprawiały, że do tej pory czasem ustawiam sobie budzik na 4/5 rano, żeby mieć pewność, że mam jeszcze czas. Że mogę puścić sobie odcinek serialu, zanim przyjdzie mi wyjść z domu. Obecnie najbardziej z całego dnia lubię ten moment tuż po północy, kiedy wszyscy domownicy już śpią, a ja nie. Jest cicho, ciemno, ciepło w ramionach kołdry. Ja mogę oglądać coś na telefonie (nie mam światła w pokoju, nie mogę czytać, choć to też przyjemne) i powoli płynąć w stronę snów.
Proszę Cię teraz, abyś włożył w uszy swoje słuchawki, odprężył się i puścił sobie taką muzykę, jaka zwykle jest w tężniach, albo jakiś szum lasu, cokolwiek, nic nie narzucam, aby zachować pełną dowolność (jednak polecę coś zespołu Son Lux albo The XX, ale możesz nie przepadać za tego typu muzyką). Po prostu rozpłyń się w sobie jak kostka mlecznej czekolady. To jest ten czas, kiedy możesz się odprężyć; przepraszam, nie możesz, ja w tym momencie proszę cię o to, abyś wyrównał oddech, na chwilę położył wszystkie elektroniczne sprzęty, całą technologię, to, co potrafi najbardziej zrujnować wypoczynek. Przestań pędzić.
Chyba nadszedł czas na krótkie przemyślenia. Dostrzegłeś kiedyś, jak bardzo ludzie różnią się od siebie? Zadaj sobie jedno z podstawowych ludzkich pytań: dlaczego (i czy) jesteś wyjątkowy? Kiedy ostatni raz przypatrywałeś się kobiecie w tramwaju? Kiedy doszukiwałeś się w innej osobie wdzięku, ale nie tego oczywistego, nowoczesnego, pokaźnego makijażu i „fajnych” modnych ubrań, ale tej formy, którą zyskują ludzie nadgryzieni zębem czasu. Tego, że wystrzępione zmarszczkami twarze kobiet o szkarłatnych ustach często otoczone są tak pięknymi, bogatymi w kolory chustami, że noszą te piękne puszyste futra, buty, które różnią się niemalże wszystkim od przereklamowanych Superstarów. Ile razy spostrzegłeś takąż kobietę myśląc: „Boże, ona jest piękna”. Ilu starszych mężczyzn w kaszkietach, sztruksowych kurtkach i swetrach obszytych warkoczami mija Cię dziennie na ulicy? Więcej niż innych ludzi? Ile razy próbowałeś zrozumieć sam z siebie, z czystej siły własnego umysłu, zrozumieć historię tego uroczego dżentelmena? Historię kogokolwiek, kto Cię mija. Skąd takie tatuaże na jego szyi? Dlaczego maluje usta na perłowo i dlaczego jest przez to piękna? Czemu wydaje się być smutny? Każdy ma swoją opowieść, której możesz wysłuchać, nawet go o nią nie pytając. Przemyśl to.
Małe dzieci mają w sobie coś niewinnego, coś anielskiego, to coś sprawia, że chcemy wierzyć w Boga. Słodkie buźki, złote loczki, rumiane poliki. Jak polana stokrotek. Ile razy mijasz takiego malucha, który ma w sobie więcej, o wiele więcej mądrości i wyobraźni niż Ty i Twoi koledzy razem wzięci? Ile razy pomyślałeś sobie: „kiedy ten bachor skończy ryczeć?”. Jeśli mam być szczera, bardzo często tak właśnie sobie myślę.
Jaki z tego chcę wyprowadzić wniosek: to i ten, co nas otacza, ma w sobie więcej magii niż moglibyśmy sobie pomyśleć. Wystarczy zwolnić i to odczytać, poszukać. Ile magii jest w Tobie? To jest ten czas, kiedy powinieneś wrócić do myślenia w ten absolutnie nie filozoficzny, ale realistyczny sposób. Nie to, jaki jest sens życia, ale to, jak piękne (lub okrutne) jest ono.

słowem wstępu

Drogi Czytelniku,

blog, w którym obecnie się zaczytujesz, należy do szesnastoletniej dziewczyny mieszkającej w Warszawie.

Myślałam sporo o tym, aby zacząć dzielić się z ludźmi moimi przemyśleniami na różne tematy, w końcu mam już te magiczne szesnaście lat, jestem gotowa aby wypuszczać słowotoki na przysłowiowy wiatr. To znaczy „może być zabawnie”. Darujmy sobie, proszę, emocjonalny ekshibicjonizm. Mogę powiedzieć, co mi siedzi w głowie, co jest fajne, co nie jest fajne, ale zero opowiadań, jak to zerwał ze mną chłopak czy pokłóciłam się z przyjaciółką. To nie mój pamiętnik, to tylko miejsce, w którym mogę się troszkę rozpisać. Jeszcze raz: może być zabawnie. Zaczynamy?