Ferie

Ferie to zdecydowanie fajniejsze wakacje. Nie ma przesytu. Dwa tygodnie spokoju to okres wystarczający, aby zapaść w sen zimowy, niczym niedźwiedź, żywiąc się tylko i wyłącznie zachomikowanym ciastem z Wigilii (oczywiście tym w brzuchu), obudzić się i jeszcze zdążyć pojeździć na nartach, snowboardzie czy pupie, kto co woli, delektować się goryczą gorącej herbaty doprawionej przyprawami korzennymi grzejąc się przy wesołym trzasku ognia w kominku. Czy myślisz wtedy o nauce? Kto myśli wtedy o nauce? Lubię się uczyć, przyznam się bez bicia, ale NIE MYŚLĘ WTEDY O NAUCE.
Za dzieciaka kochałam każdy okres wolności, byleby wiało, padało, było zimno i ciemno. Ten moment, kiedy otwierałam oczy, wtulona w bawełnianą poszewkę obtaczającą moją kołderkę, niczym śnieg obtacza korony uśpionych drzew. Czasem wolałam wsłuchać się w stukot kropli deszczu za oknem, ale lubiłam też zakładać słuchawki i puszczać jakąś lekką muzykę, żeby grała w tle. Kochałam to błogie uczucie, tę wiedzę, że nie muszę wstawać, mogę się jeszcze tylko bardziej opatulić; takie chwile sprawiały, że do tej pory czasem ustawiam sobie budzik na 4/5 rano, żeby mieć pewność, że mam jeszcze czas. Że mogę puścić sobie odcinek serialu, zanim przyjdzie mi wyjść z domu. Obecnie najbardziej z całego dnia lubię ten moment tuż po północy, kiedy wszyscy domownicy już śpią, a ja nie. Jest cicho, ciemno, ciepło w ramionach kołdry. Ja mogę oglądać coś na telefonie (nie mam światła w pokoju, nie mogę czytać, choć to też przyjemne) i powoli płynąć w stronę snów.
Proszę Cię teraz, abyś włożył w uszy swoje słuchawki, odprężył się i puścił sobie taką muzykę, jaka zwykle jest w tężniach, albo jakiś szum lasu, cokolwiek, nic nie narzucam, aby zachować pełną dowolność (jednak polecę coś zespołu Son Lux albo The XX, ale możesz nie przepadać za tego typu muzyką). Po prostu rozpłyń się w sobie jak kostka mlecznej czekolady. To jest ten czas, kiedy możesz się odprężyć; przepraszam, nie możesz, ja w tym momencie proszę cię o to, abyś wyrównał oddech, na chwilę położył wszystkie elektroniczne sprzęty, całą technologię, to, co potrafi najbardziej zrujnować wypoczynek. Przestań pędzić.
Chyba nadszedł czas na krótkie przemyślenia. Dostrzegłeś kiedyś, jak bardzo ludzie różnią się od siebie? Zadaj sobie jedno z podstawowych ludzkich pytań: dlaczego (i czy) jesteś wyjątkowy? Kiedy ostatni raz przypatrywałeś się kobiecie w tramwaju? Kiedy doszukiwałeś się w innej osobie wdzięku, ale nie tego oczywistego, nowoczesnego, pokaźnego makijażu i „fajnych” modnych ubrań, ale tej formy, którą zyskują ludzie nadgryzieni zębem czasu. Tego, że wystrzępione zmarszczkami twarze kobiet o szkarłatnych ustach często otoczone są tak pięknymi, bogatymi w kolory chustami, że noszą te piękne puszyste futra, buty, które różnią się niemalże wszystkim od przereklamowanych Superstarów. Ile razy spostrzegłeś takąż kobietę myśląc: „Boże, ona jest piękna”. Ilu starszych mężczyzn w kaszkietach, sztruksowych kurtkach i swetrach obszytych warkoczami mija Cię dziennie na ulicy? Więcej niż innych ludzi? Ile razy próbowałeś zrozumieć sam z siebie, z czystej siły własnego umysłu, zrozumieć historię tego uroczego dżentelmena? Historię kogokolwiek, kto Cię mija. Skąd takie tatuaże na jego szyi? Dlaczego maluje usta na perłowo i dlaczego jest przez to piękna? Czemu wydaje się być smutny? Każdy ma swoją opowieść, której możesz wysłuchać, nawet go o nią nie pytając. Przemyśl to.
Małe dzieci mają w sobie coś niewinnego, coś anielskiego, to coś sprawia, że chcemy wierzyć w Boga. Słodkie buźki, złote loczki, rumiane poliki. Jak polana stokrotek. Ile razy mijasz takiego malucha, który ma w sobie więcej, o wiele więcej mądrości i wyobraźni niż Ty i Twoi koledzy razem wzięci? Ile razy pomyślałeś sobie: „kiedy ten bachor skończy ryczeć?”. Jeśli mam być szczera, bardzo często tak właśnie sobie myślę.
Jaki z tego chcę wyprowadzić wniosek: to i ten, co nas otacza, ma w sobie więcej magii niż moglibyśmy sobie pomyśleć. Wystarczy zwolnić i to odczytać, poszukać. Ile magii jest w Tobie? To jest ten czas, kiedy powinieneś wrócić do myślenia w ten absolutnie nie filozoficzny, ale realistyczny sposób. Nie to, jaki jest sens życia, ale to, jak piękne (lub okrutne) jest ono.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s